Lista posłów, których możemy nie zobaczyć w następnym Sejmie – 03.21

Jak zmieni się krajobraz polityczny po następnych wyborach parlamentarnych? Postanowiliśmy przeanalizować wyniki poparcia dla posłów w ich okręgach wyborczych i sprawdzić, którzy z nich stracą swoje mandaty, bazując na aktualnej prognozie do Sejmu.

W najnowszej analizie StanPolityki.pl sprawdzamy, który z posłów każdej z czołowych partii politycznych straciłby mandat w kolejnych wyborach parlamentarnych. W analizie wzięliśmy pod uwagę poparcie dla posłów w każdym z okręgów wyborczych z 2019 roku, zestawiając dane z wynikiem prognozy w marcu 2021 roku. Warto pamiętać, że na ostateczny wynik kandydatów wpływ będą miały takie czynniki jak pozycja na liście czy aktywność posła w czasie upływającej kadencji. W niniejszym artykule przeanalizowaliśmy, którzy posłowie mieli najgorsze wyniki na swoich listach i w konsekwencji braku wymaganego poparcia straciliby swój mandat.

Gdyby wybory do Sejmu odbyły się dziś, nowy skład parlamentu zdecydowanie różniłby się od obecnego. Wynika to choćby z sondażowych wyników poparcia dla Polski 2050, która w 2023 roku będzie debiutowała w walce o mandaty w wyborach sejmowych. To właśnie prognozowane 141 mandatów dla tej partii powoduje, że na miejsce dotychczasowych posłów na Wiejskiej mogą pojawić się nowi parlamentarzyści. Najwięcej w porównaniu z wynikami z 2019 roku traci Prawo i Sprawiedliwość (83 mandaty) oraz Koalicja Obywatelska (43 mandaty). Poza Polską 2050 najwięcej zyskuje Konfederacja, która gdyby wybory odbyły się dziś, zyskałaby o 25 mandatów więcej niż w 2019 roku.

Prawo i Sprawiedliwość

Według naszej prognozy aż 84 posłów Prawa i Sprawiedliwości straciłoby swoje mandaty. Wśród nich tak znane nazwiska, jak przewodniczący klubu PiS Ryszard Terlecki (okręg 13, w którym PiS traci dwa mandaty), były przewodniczący NSZZ „Solidarność” Janusz Śniadek (okręg 26 i dwa mandaty mniej dla PiS), Na reelekcję nie będą mogli liczyć także Zdzisław Sipera (były wojewoda mazowiecki i wiceprzewodniczący komisji spraw wewnętrznych i administracji), Małgorzata Gosiewska, Bartosz Kownacki czy obecny kandydat na RPO Bartłomiej Wróblewski.

Tracą również koalicjanci PiS, czyli posłowie Solidarnej Polski i Porozumienia Jarosława Gowina, którzy w 2019 roku startowali z list Prawa i Sprawiedliwości. Wśród posłów Porozumienia mandat straciliby: Andrzej Sośnierz, Mieczysław Baszko, Iwona Michałek (sekretarz stanu w ministerstwie rodziny i polityki społecznej).

Na reelekcję nie mogliby liczyć również: Wojciech Murdzek (sekretarz stanu w ministerstwie edukacji i nauki), Marcin Ociepa (sekretarz stanu w ministerstwie obrony narodowej), Grzegorz Piechowiak (sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii oraz pełnomocnik rządu ds. inwestycji zagranicznych), czy Magdalena Sroka z Porozumienia. Spośród posłów Solidarnej Polski mandatu nie zdobyliby: Tadeusz Cymański, Norbert Kaczmarczyk, Mariusz Kałużny, Dariusz Olszewski, Piotr Sak, czy Aleksandra Szczudło. Straty koalicjantów PiS wynikają głównie z tego, że to im w udziale przypadały ostatnie mandaty w danym okręgu, dlatego w naszej analizie to oni jako pierwsi tracili przepadający mandat.

 

Koalicja Obywatelska

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się dziś, z mandatami musiałoby się pożegnać 43 posłów Koalicji Obywatelskiej. Spośród posłów KO na mandat nie będą mogli liczyć m.in. były kandydat na urząd prezydenta RP w wyborach w 2010 r. i były przewodniczący SLD 2008-2011 r. Grzegorz Napieralski, czy były przewodniczący klubu PO w VII kadencji i były sekretarz stanu Rafał Grupiński.

Na mandat nie mogliby liczyć także: Krzysztof Mieszkowski, posłanka Joanna Fabisiak czy Klaudia Jachira. Mandaty mogą stracić także przewodnicząca sejmowej komisji etyki poselskiej Izabela Mrzygłocka i Izabela Hartwich. Czesław Mroczek, jeden z partyjnych konserwatystów, Tadeusz Aziewicz i Waldy Dzikowski. 

Lewica

Lewica straciłaby 10 parlamentarzystów. Z mandatem posła w najbliższych wyborach mogą pożegnać się m.in. były wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego w latach 2010–2014, wiceprezydent Bydgoszczy Jan Szopiński, czy były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, były prezes zarządu Telewizji Polskiej (obecny członek Rady Mediów Narodowych) Robert Kwiatkowski.

PSL

Według naszej prognozy w składzie parlamentu nie znalazłoby się PSL, które straciłoby wszystkie obecne mandaty. Są to m.in. przewodniczący PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, były minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki czy Władysław Teofil Bartoszewski syn byłego ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego.

Mandat straciłby Marek Biernacki i Jacek Protasiewicz (kiedyś obaj w KO) Naturalnie też w Sejmie nie znaleźliby się dziś posłowie Kukiz’15, którzy startowali z list PSL i dziś nie wiadomo, z jakich list wystartowaliby w najbliższych wyborach.

Polska 2050 i Konfederacja

Te dwie partie są głównym źródłem wymiany posłów w Sejmie. Obie nie tylko wprowadziłyby do Sejmu posłów posiadających mandat w obecnym składzie parlamentu, ale miałyby możliwość wprowadzenia do Sejmu nowych członków swojej partii. Gdyby wybory odbyły się dziś, Polska 2050 mogłaby liczyć na 141 mandatów (obecnie posiada w Sejmie 3 reprezentantów), a Konfederacja o 25 posłów więcej niż posiada obecnie (w obecnym składzie rządu jest ich 11).

Powyższa analiza pokazuje, że gdyby wybory do parlamentu odbyły się dziś, w składzie przynajmniej ⅓ Sejmu zobaczylibyśmy nowych polityków. Ław sejmowych nie zasililiby politycy PSL i Kukiz’15, małe szanse na mandat mieliby również politycy Porozumienia i Solidarnej Polski. Wielu z obecnych posłów największych partii – PiS i KO straci swój mandat. Silną pozycję utrzyma Konfederacja, a duże szanse na przejęcie ponad 30% wszystkich mandatów będzie miała debiutująca Polska 2050.