W wyścigu o urząd prezydenta wielu pretendentów, ale brak faworyta
Kto zostałby nowym przywódcą Łodzi, gdyby Hanna Zdanowska nie kandydowała w najbliższych wyborach? O tym, oraz o poparciu w wyborach do Rady Miasta, w naszym najnowszym raporcie.
Łódź bez Hanny Zdanowskiej
Prezydent miasta
Instytut Badań Samorządowych zadał pytanie mieszkańcom Łodzi:
„Gdyby Hanna Zdanowska nie kandydowała w wyborach na prezydenta miasta, to na którego kandydata oddał(a)by Pan(i) swój głos w wyborach na Prezydenta Łodzi, gdyby odbyły się one w najbliższą niedzielę?”

Jak wynika z sondażu, gdyby Hanna Zdanowska zdecydowała się na start w wyborach do Parlamentu Europejskiego to walka o Łódź byłaby jedną z ciekawszych w Polsce. Niemal remis trzech kandydatów z poparciem w okolicach 15% – Adama Pustelnika (jako kandydata Hanny Zdanowskiej), Waldemara Budy (jako kandydata PiS) oraz Krzysztofa Kwiatkowskiego (z własnego komitetu) oznacza, że opcji II tury jest już na start kilka.
Trzech kolejnych kandydatów z poparciem w okolicach 10% – Cezary Grabarczyk (jako kandydat KO), Hanna Gil-Piątek (jako kandydatka Polska 2050) i Tomasz Trela (jako kandydat Nowej Lewicy) oznacza, że w walce o Łódź możliwe są przeróżne sojusze i opcje. Praktycznie jedynym, który na porozumienie z innymi kandydatami nie może liczyć jest Waldemar Buda reprezentujący PiS co jest… złą wiadomością dla środowiska Hanny Zdanowskiej.
Tak jak w wielu innych miastach, słabsze notowania PiS powodują, że walka o miasto odbyłaby się w ramach obozu opozycji demokratycznej, czyli w II turze. Ktokolwiek by do niej wszedł z opozycji liczyłyby się tematy merytoryczne, dokonania, rozliczenia, a nie polityczne na zasadzie zatrzymać PiS. Co też ciekawe, w potencjalnej II turze Pustelnik – Kwiatkowski, jednymi z kluczowych wyborców byliby wyborcy PiS i to oni mogliby wskazać nowego Prezydenta Łodzi.
Ważne jest, że aż 26% mieszkańców Łodzi nie wie na kogo by zagłosowało – to naturalne.
Ani Hanna Zdanowska nie zdecydowała się by zostawić miasto, ani żaden z pretendentów nie zaczął się przygotowywać. Jednak rozdział sił w mieście pokazuje, że na proste przekazanie władzy następcy nie ma co liczyć – o Łódź zostanie prędzej czy później rozegrana wielka walka wyborcza.
Zadaliśmy też dodatkowe pytanie osobom niezdecydowanym:
Czy bardziej prawdopodobne jest, że oddał(a)by Pan(i) głos na kandydata popieranego przez Hannę Zdanowską, czy na kogoś kandydującego bez jej poparcia?

Jak widać nawet niezdecydowani nie zamierzają przekazać miasta kandydatowi popieranemu przez Hannę Zdanowską i o ich głosy będą się musieli kandydaci postarać.
Rada miejska
To jednak nie wszystko, zapytaliśmy też o wybory do rady miasta. W tym przypadku scenariusz, który jest bardzo prawdopodobny przy ponownym starcie Hanny Zdanowskiej czyli szeroki jej komitet oraz osobno komitet Polska 2050, którego nie było w wyborach w 2018 roku. Kto w takim scenariuszu miałby większość w radzie i w których okręgach komitety mogą liczyć na mandaty?

Jak wyglądałby podział mandatów w radzie?

Na 25 mandatów mógłby liczyć komitet Hanny Zdanowskiej, to dawałoby bezpieczną większość w radzie choć oznacza to stratę 7 mandatów w porównaniu z 2018 rokiem. Komitet Hanny Zdanowskiej miałby po 3 radnych we wszystkich okręgach z wyjątkiem 1, gdzie radnych byłoby 4.
Na 8 mandatów czyli dokładnie tyle, ile uzyskali w 2018 roku mógłby liczyć komitet Prawa i Sprawiedliwości (mimo niższego wyniku do rady) – dokładnie po jednym mandacie we wszystkich 8 okręgach wyborczych. Nowością na politycznej scenie w Łodzi jest Polska 2050, która mogłaby liczyć na 7 mandatów. Po jednym w każdym z okręgów za wyjątkiem okręgu 1. Mimo, że Konfederacja uzyskałaby ponad 7% poparcia to jednak nie zdołałaby uzyskać ani jednego mandatu.